Kazimierz jest obecnie najgorętszym punktem na mapie Krakowa- to tu spotykają się artyści, bohema, hipsterzy, jest to chyba strefa z największym na metr kwadratowy zagęszczeniem klimatycznych knajpek i przeróżnych imprez. Wczoraj uczyniliśmy z Kazimierza główną dzielnicę Krakowa.
Poranek rozpoczął się degustacją win- pour les connaisseurs (fr. dla koneserów) (a więc dla tych, którzy już wcześniej zarezerwowali sobie miejsce w klubie Alchemia, dla tych, którzy z rozrzewnieniem wspominają czasy, kiedy to można było w Polsce kupić wina z Cotnari), ale też dla tych, którzy uczestnicząc w imprezach minionych dni odkryli, iż w ramach Festiwalu będą mieli okazję „degustować” nie tylko kulturę. W Instytucie Językowym Hologram znów odbyły się warsztaty języka rumuńskiego, zaś po południu, w kawiarni Les Couleurs, miał miejsce wernisaż wystawy fotograficznej: „W poszukiwaniu minionego lata. Rumunia”. Agnieszka Perek i Iwona Hajto uchwyciły w żywych kolorach i wyrazistych szczegółach realia rumuńskie, które dane było im poznać podczas odbywania wolontariatu w Sebis.
Wieczorem opuściliśmy kawiarnie i przenieśliśmy się na Plac Nowy, plac « wielofunkcyjny » : odbywają się tu targi staroci, czasem sprzedaje się gołębie, w budynku w centrum placu znajdują się swego rodzaju fast-foody z polskim jedzeniem, a na jego dachu organizuje się koncerty. Ogródki kawiarniane przy Placu Nowym były pełne już w czasie prób poprzedzających koncert, a w barach zarezerwowane były stoliki na piętrze (z widokiem na scenę). O 19 na scenę weszli Polacy z Transkapeli,a do momentu występu Shukar Collective, na placu było już 500 osób (i to nie według naszego szacunku, ale według ludzi z firmy ochroniarskiej, którzy mają wyrobione oko jeśli chodzi o takie sprawy). Sorinel sprawił publiczności ogromną przyjemność mówiąc do niej po rumuńsku i po cygańsku. Już parę minut po rozpoczęciu koncertu, plac zamienił się w jedną wielką arenę do tańca. I to nie tylko przed sceną, ale również w kawiarnianych ogródkach i na skrzyżowaniach ulic. Koncert skończył się o 22 (tak było przewidziane w dokumentach i pozwoleniach, których tym razem policja nie sprawdzała, chociaż Monica już się do tego przyzwyczaiła), po długich owacjach, podziękowaniach (wykrzykiwanych również po rumuńsku) i nawoływaniem do bisów.
I to były wydarzenia przewidziane w programie Festiwalu Kultury Rumuńskiej. A że nie brakuje nam spontaniczności, szczególnie jeśli publiczność dodaje nam odwagi, a, tak między nami, pierwsze trzy dni Festiwalu bardzo nas zachęciły do dalszej pracy, zorganizowaliśmy, w Klubie Alchemia, drugą noc rumuńską. DJ Vasile zszedł ze sceny na dachu do podziemi klubu i wyszedł stamtąd o 6 rano, po tym jak całą noc miksował muzykę.
Tego wieczoru zapraszamy Was na film : zaczynamy przegląd kina rumuńskiego « Drogi na Południe », w Kinie Ars.
A trochę później wrócimy ze zdjęciami. Teraz ładujemy baterie, telefony, laptopy, stąd ten brak zdjęć. Zaradzimy tej sytuacji jak najszybciej.










O tym, że uczestniczyło się w udanym koncercie świadczą pełna sala, ludzie siedzący nawet na schodach, publiczność domagająca się bisów i oklaskująca artystów nieprzerwanie przez dłuższą chwilę. Gdy jest się organizatorem, czegóż więcej można sobie życzyć niż oczarowanej publiczności i grupy artystów, która opowiada po koncercie o wspaniałej atmosferze podczas występu?
…jutro wieczorem na rozpoczęciu Festiwalu Kultury Rumuńskiej, na scenie Akademii Muzycznej w Krakowie.
Czasem słowa bywają po prostu niewystarczające, aby coś opisać. Tak dzieje się na przykład, jeśli chcesz mówić o muzyce grupy rumuńskich artystów, którzy nazywają się Shukar Collectiv. Powiedzieć, że jest to żywiołowa i potężna mieszanka tradycyjnej cygańskiej muzyki i nowych technologii, dźwięk new generation, to zbyt mało. Grupa powstała, gdy muzycy nowego pokolenia spotkali się z założycielami Shukar, Napoleon, Tamango i Clasic. Pomysł, aby założyć Shukar Collective powstał po tym jak Lucjan Stan (DJ Vasile) i Dan Handrabur (DJ Dreamdoktor) wysłuchali oryginalnych kawałków Shukar i zobaczyli formację koncertującą w jednym z klubów w Bukareszcie. Projekt polega na przeorkiestrowaniu ludowych kawałków wykorzystując nowe technologie, zachowując i akcentując ich oryginalny dźwięk.


